Miejski Szpital Zespolony w Olsztynie

— Pacjentkę po porodzie trzeba otoczyć szczególną troską, serdecznością, miłością, ciepłem. Musi czuć, że jest dla nas ważna — przekonuje Joanna Szymankiewicz-Czużdaniuk, dyrektorka Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie. 

— Jak to możliwe, że do jakiego pokoju na oddziale położniczo-ginekologicznym nie wejdziemy, pacjentki was chwalą?
 

— Cieszę się, że spotyka pani tylko takie pacjentki. Na ich  zadowolenie pracuje cały personel. Położne są zatrudnione na kontrakty, zarabiają naprawdę dobre pieniądze, więc mają motywację do pracy. Każda z nich walczy o to, żebyśmy przedłużali te kontrakty.

 

— Podobno  szkolą się także z empatii?

 

— Stworzenie poczucia bezpieczeństwa kobiecie po porodzie jest niezwykle  ważne. To specyficzne pacjentki, które mają czasem objawy lekkiej psychozy. Nie należy tego lekceważyć.  Taką pacjentkę trzeba otoczyć szczególną troską, serdecznością, miłością, ciepłem. Musi czuć, że jest dla nas ważna. My od lat propagujemy taką postawę, ale postanowiliśmy jeszcze ją udoskonalić, by rodzące czuły się  u nas jeszcze lepiej. Od lat propagujemy też karmienie piersią. Położne pomagają pacjentkom przy  przystawianiu dzieci do piersi, służą pomocą, wspierają w początkach tej nauki. Pokazują też mamom jak  przewijać i dbać o higienę niemowlaka.

 

— Równie pewnie można się czuć już podczas porodu?

 

— Z  pewnością gwarantuje to obecność dwóch lekarzy na dyżurze przez całą dobę. Specjaliście są też stale obecni  na oddziale noworodków. Wszyscy są doskonale wykształceni, ale wciąż podwyższają swoje kwalifikacje.  Dodatkowo dyżuruje u nas kardiolog i radiolog USG, którzy przyjeżdżają o każdej porze dnia i nocy, jeśli  zachodzi taka potrzeba. Mamy nie muszą więc obawiać się o zdrowie i bezpieczeństwo swoich dzieci, nawet  jeśli urodziły się przed terminem i z komplikacjami. Nie tylko położne, ale i kadra medyczna jest bardzo zaangażowana w opiekę nad pacjentkami. Odwiedzają je, dopytują o samopoczucie, pomagają w razie  potrzeby. Aby panie czuły się komfortowo nie przestrzegamy też godzin odwiedzin, bo zdajemy sobie sprawę,  że chcą mieć przy sobie partnera czy kogoś bliskiego.

 Rozmawiała: Anna Szapiel-Danylczuk