Miejski Szpital Zespolony w Olsztynie

Pani Magdalena dwa razy straciła ciążę. Pierwszy raz w osiemnastym tygodniu. Kilka miesięcy później ponownie oczekiwała dziecka. Jednak radość zastąpił lęk. Każdy kolejny dzień, tydzień był przepełniony strachem. O to, co może się wydarzyć. Nie miała odwagi planować przyszłości. Kiedy minął osiemnasty tydzień, oboje rodzice wstrzymali oddech. Niestety radość nie trwała długo. W dziewiętnastym tygodniu ciąży doszło do poronienia. „Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że przyczyną mogą być problemy ze skracaniem się szyjki macicy” – wspomina Magdalena Benedyczuk z Olsztyna. „Po pierwszym poronieniu niemal się załamaliśmy. Po drugim postanowiliśmy zmienić lekarza, który prowadził moje ciąże. Mieliśmy żal, że ten wcześniejszy nie powiedział nam po pierwszym poronieniu, że istnieje możliwość założenia szwu, który ratuje ciążę”.
Ginekologa Marka Perlińskiego poleciła im położna z Miejskiego Szpitala Zespolonego. To on potwierdził diagnozę: niewydolność szyjki macicy.
„Przed zajściem w ciążę przeszłam wszelkie możliwe badania, bo chcieliśmy przygotować się jak najlepiej i uniknąć infekcji” – wspomina pani Magdalena. „Zaszłam w ciążę; w dodatku w czasie badania ultrasonograficznego okazało się, że to ciąża bliźniacza. Lekarz natychmiast ostrzegł mnie, że i tym razem będzie to ciąża zagrożona i w większości będę musiała leżeć w łóżku. Czułam jednak, że nie jestem tylko numerkiem w kolejce, a pacjentką, która może liczyć na troskliwą opiekę.
Pani Magdalena zdecydowała się na proponowane przez lekarzy rozwiązanie – laparoskopowe założenie szwu na szyjkę macicy. „To była operacja, w dodatku w czternastym tygodniu ciąży” – opowiada Magdalena Benedyczuk.
Po kolejnej wizycie, już po zabiegu, dostała nakaz leżenia. Kiedy minął 19 tydzień ciąży pojawiła się nadzieja. „W ciąży Magda musiała przestrzegać diety, zakazany był wszelki wysiłek fizyczny” – wspomina Łukasz Młynarczyk, tata bliźniaków.
Tygodnie oczekiwania i udało się. Dzięki pomocy zespołu profesjonalistów z Miejskiego Szpitala Zespolonego pani Magdalena jest mamą bliźniaków. Poród odbył się przez cesarskie cięcie w 37 tygodniu ciąży. Bliźniaki urodziły się 5 kwietnia 2018 roku. Pierwszy na świat przyszedł Staś. O godz. 8.05. Minutę później urodziła się Emilia. Łącznie pięć kilogramów szczęścia.
Rodzice bliźniaków zapewniają, że dzieci są zdrowe i pogodne. Rzadko chorują, a jeśli już, to oczywiście jednocześnie. Cieszą się każdym dniem swojego rodzicielstwa.
Specjaliści podkreślają, że jeśli kobieta w przeszłości przebyła poronienie lub poród przedwczesny wynikający z niewydolności szyjki macicy, trzeba działać szybko.
„W przypadku, kiedy występuje niewydolność szyjki macicy, podczas ciąży może dojść do zbyt wczesnego rozwierania się szyjki macicy, co prowadzi do porodu przedwczesnego” – mówi prof. Marcin Jóźwik, kierownik Kliniki Ginekologii, Ginekologii Onkologicznej i Położnictwa Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie. „Szyjka macicy zamyka dostęp do znajdującego się w macicy płodu i każda nieprawidłowość funkcji szyjki może być groźna. Na szczęście współczesna medycyna oferuje metody leczenia niewydolności szyjki. Z powodzeniem stosuje się tzw. szew szyjkowy McDonalda, który jest zakładany od strony pochwy. Jednak sam szew pochwowy może być niekiedy źródłem zakażenia szyjki i prowadzić do utraty ciąży”.
Lekarze nieustannie więc poszukują innych rozwiązań, aby ciąża nie zakończyła się przedwcześnie.
„W nielicznych ośrodkach wprowadzono zakładanie szwu szyjkowego McDonalda od strony jamy brzusznej. W tym przypadku najlepiej, jeśli zabieg wykonywany jest jeszcze przed ciążą” – dodaje prof. Marcin Jóźwik. „Wtedy osiągamy najlepszą ochronę, a także ograniczamy ryzyko utraty ciąży. Aby uniknąć nacięcia brzucha można przeprowadzić zakładanie tego szwu laparoskopowo. Operacja laparoskopowa ogranicza ryzyko powstania zrostów i sprawia, że pacjentka szybciej wraca do zdrowia niż po operacji z nacięciem brzucha”.
Zdaniem specjalistów profilaktyczne założenie szwu rozważa się u kobiet, które mają już za sobą poronienia lub porody przedwczesne.
„Nowatorstwo zastosowanej przez nasz zespół metody polegało na tym, że przeprowadziliśmy ten zabieg laparoskopowo, ale u pacjentki, która już była w ciąży” -wyjaśnia prof. Jóźwik. „Przy czym był to 14 tydzień ciąży bliźniaczej, macica była znacznie powiększona, co było znacznym wyzwaniem technicznym. Musieliśmy tak przeprowadzić operację, aby używając kamery, dotrzeć do schowanej za trzonem macicy szyjki i tam umieścić szew, który będzie chronił już istniejącą ciążę. Zabieg wiązał się z ryzykiem wywołania czynności skurczowej macicy. W takich przypadkach szczególnie ważna jest ścisła współpraca operatorów z zespołem anestezjologicznym, który musiał przeprowadzić znieczulenie w taki sposób, by zapewnić pacjentce komfort, a jednocześnie nie dopuścić do utraty ciąży. Jesteśmy im bardzo wdzięczni – spisali się na medal i operacja zakończyła się sukcesem.
Postęp w opiece neonatologicznej daje szansę na potomstwo mamom, które są narażone na tego rodzaju powikłania. Kiedy zgłosiła się do nas pacjentka w ciąży bliźniaczej i poznaliśmy historię jej wcześniejszych niepowodzeń, nie zastanawialiśmy się długo” – opowiada prof. Jóźwik. „Uznaliśmy, że obecna ciąża również może zakończyć się przedwcześnie. Zaproponowaliśmy rozwiązanie niekonwencjonalne, które nie było dotychczas opisane w literaturze specjalistycznej. Cieszy mnie zainteresowanie mediów tematem. Pokazaliśmy, że o dzieci należy się starać. Nasz przekaz dla przyszłych mam? Warto wyjść naprzeciw problemom i szukać medycznego wsparcia, aby zajść w ciążę i doprowadzić ją do końca. Działać aktywnie, nie oddawać przyszłości w ręce losu i przypadku. To, że na świat przyszły zdrowe bliźniaki, jest potwierdzeniem, że w medycynie stale konfrontujemy korzyści pacjenta z ryzykiem. Ryzyko, które warto podjąć, jeśli jest równoważone wiedzą, profesjonalizmem, wykształceniem i dowodami naukowymi. Rozwój nie nastąpi bez podejmowania nowatorskich działań”.
Profesor z Miejskiego Szpitala Zespolonego dodaje również:
„Z pewnością współczesna medycyna oferuje bardzo dużo, ale od nas, lekarzy, wymaga stałej uwagi, śledzenia najnowszych rozwiązań i osiągnięć z innych ośrodków na świecie. Dzięki postępowi medycyny ratujemy dziś ciąże, które jeszcze do niedawna kończyły się niepowodzeniem. Coraz więcej też wiemy o tym, jak prowadzić ciąże zagrożone. Możemy dziś pomóc pacjentkom z nietypowymi problemami i zaproponować im specjalne leczenie”.

Bardzo się cieszę, że lekarze z Kliniki Ginekologii, Ginekologii Onkologicznej i Położnictwa korzystają z niekonwencjonalnych metod leczenia. To wykwalifikowany zespół specjalistów, który chętnie zdobywa wiedzę, prężnie rozwija swoje umiejętności, aby jeszcze lepiej zadbać o zdrowie naszych pacjentek” podsumowuje dr Joanna Szymankiewicz-Czużdaniuk, dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie.

Katarzyna Janków – Mazurkiewicz

Gazeta Olsztyńska”