Miejski Szpital Zespolony w Olsztynie

W zeszłym roku w Miejskim Szpitalu Zespolonym w Olsztynie odbyło się ponad 1700 porodów. Kobiety nie tylko z Olsztyna wybierają ten szpital ze względu na fachową i troskliwą opiekę. Tę zapewniają lekarze i położne z oddziałów położniczo – ginekologicznego i noworodków i wcześniaków, którzy szkolą się, by jeszcze lepiej opiekować się matką i dzieckiem.

Mama i dziecko są tu najważniejsi

Ewa i Joanna właśnie zostały mamami. Macierzyństwa uczą się pod opieką lekarzy i położnych z Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie

Anna Szapiel-Danylczuk 
a.szapiel@gazetaolsztynska.pl

—Mogę polecić ten szpital z pełną odpowiedzialnością — mówią kobiety, które spotkaliśmy na oddziale położniczo- ginekologicznym. Młode mamy doceniają nie tylko komfort, jaki zapewnia oddział po remoncie, czyli jednoosobowe, intymne sale, ale przede wszystkim profesjonalizm i troskliwą opiekę personelu. Na takie pochwały położne odpowiadają skromnie: — To nasza  praca. Jesteśmy dla pacjentek.

Porady całą dobę

Ewa Olszewska z Olsztyna właśnie została mamą. 17 stycznia urodził się Maksymilian. Mamę z synem odwiedziliśmy na oddziale położniczo- ginekologicznym szpitala miejskiego w Olsztynie. — Maksymilian urodził się dwa dni przed terminem. Niestety w trakcie  porodu pojawiły się komplikacje, na które lekarzy zareagowali od razu i w ciągu 15 sekund zdecydowali o  cesarce — opowiada Ewa Olszewska. —Jestem im bardzo wdzięczna. Zarówno Maksymilian, jak i ja szybko odzyskujemy dobrą formę. Pani Ewa uczy się opieki nad dzieckiem, karmienia piersią. W każdej chwili może liczyć na pomoc lekarzy i położnych. — Wszyscy są świetni, interesują się nami i przychodzą zarówno w dzień, jak i w nocy, kiedy tylko poproszę — przyznaje młoda mama. — Jak tylko mały zapłacze w nocy i trwa to  chwilę dłużej, od razu otwierają się drzwi i stoi w nich położna. Poza tym o wszystko mogę je zapytać. Nigdy  mnie nie zbywają, ale cierpliwie udzielają wszelkich porad. Przygotowują nas do wyjścia do domu, gdzie sama będę musiała poradzić sobie z karmieniem, przewijaniem, kąpaniem. Ale dzięki nim jestem przygotowana.

Czuć troskę i opiekę

W sali obok uroki macierzyństwa poznaje Joanna Joanna Kowalczyk-Miszewska. Damian urodził się dzień wcześniej niż Maksymilian pani Ewy. I w tym przypadku potrzebna była pomoc  podczas porodu. — To był już 39 ciąży. Dostałam strasznego nadciśnienia, które lekarze musieli uregulować — opowiada pani Joanna. — Ale wszystko się udało. Chociaż Damian przechodzi ciężką żółtaczkę. Ale już  jest poprawa. Damian dostał 8 punktów w skali Apgar. Położne zabierają go na naświetlania, popularnie  nazywane w szpitalu opalaniem. — Już czekamy na wyjście do domu, chociaż muszę przyznać, że mamy tu  świetne warunki — mówi pani Joanna. — To wspaniały szpital. Mam tu bardzo troskliwą opiekę ze strony  położnych i lekarzy. Jeśli miałabym rodzić drugi raz, to na pewno tu. Damian był planowanym dzieckiem i już  wtedy wiedziałam, że chcę rodzić tu. Zadowolony ze szpitala jest również mąż pani Joanny, Marek, który  spędza z żoną i dzieckiem każdą wolną chwilę. — Warunki są super! Pokój jednoosobowy z łazienką i  wspaniała kadra — mówi pan Marek. — Pielęgniarki i położne są na każde zawołanie. Jak tylko coś się dzieje to przybiegają. I bardzo interesują się żoną i Damianem. Naprawdę czuć ich troskę i opiekę.

Jesteśmy dla nich

Obie panie przekonują, że jeśli miałyby znów rodzić to tylko w szpitalu miejskim. Polecają go również swoim koleżankom i znajomym. —Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być jeszcze lepiej — mówi pani Ola. — Pod  tak troskliwą opieką bycie mamą wydaje się o wiele prostsze niż myślałam wcześniej. Mogę ten szpital polecać  pełną odpowiedzialnością. — Taka opinia bardzo nas cieszy — przyznaje Danuta Piskorz, położna.  — Na tym polega nasza praca, by pomóc pacjentom we wszystkim, w czym możemy. Staramy się przekazać  mamom jak najwięcej swojej wiedzy, odpowiadamy na wszelkie pytania. Przecież jesteśmy tu dla nich.  Zdajemy sobie również sprawę z tego, że kobieta po porodzie jest wymęczona, więc czasem by mogła się  wyspać, zabieramy dziecko na noc. Musi przecież dbać i o małego pacjenta i o jego mamę